22 sierpnia 2011

Last minute 2011? Przepraszam, nie ma, może wyszło!

Wielu z nas przyzwyczaiło się do ofert typu last minute, czyli tak zwanych wyjazdów na ostatnią chwilę. Często, gdy myślimy o wakacjach przychodziło nam na myśl "last minute", bo taniej, bo lepszy hotel, bo trochę szaleństwa. Niestety nie w tym roku - polski rynek turystyczny rozczarował wielu pragnących spędzić słoneczny urlop za małe pieniądze.

Jeśli sprawdzimy sobie opcje wyjazdów do Egiptu w najbliższym czasie, tj. od dziś (22 sierpnia) do 26 sierpnia, czyli w takim przedziale czasowym, w których w zeszłych latach spokojnie można było znaleźć ciekawą i atrakcyjną ofertą, na której mogliśmy zaoszczędzić nawet kilkaset złotych, to nie pozostaje nam szeroki wybór. Jeśli zależy nam jeszcze na wylocie z Katowic, oczywiście opcji all inclusive, to pole manewru niebezpiecznie się zawężą, a na horyzoncie pojawia się opcja spędzenie wakacji w domu, jeśli nie jesteśmy przygotowani na zapłacenie normalnych cen... niestety. Dlaczego?


Spójrzmy w system rezerwacyjny co nam zostaje - Egipt, hotel 3* od 1695 zł na tydzień i to z Warszawy, Tunezja 1577 zł za 4*,  a Hiszpania 1925 zł i to 28 sierpnia z Warszawy. A trzeba zaznaczyć, że teraz nie ma jeszcze tak źle (jakkolwiek to brzmi), jak na przykład w połowie lipca lub przełomie lipca i sierpnia, kiedy to w ogóle ciężko było znaleźć nie tyle nawet atrakcyjną cenowo ofertą, co miejsca w samolotach na bliskie terminy wylotu.

Nie można powiedzieć oczywiście, że ofert typu last minute nie ma w ogóle w tym roku, bo sam sprzedawałem bardzo korzystne oferty - jak na przykład Grecję za 1200 zł w fajnym hotelu lub Bułgarię, prawie jak za darmo. Ofert last minute jest po prostu zdecydowanie (z dużym naciskiem na zdecydowanie) mniej, niż w latach poprzednich. A nawet jeśli są, to są to oferty na hotelu2-3 gwiazdkowe, które nie cieszą się dobrą opinią i popularnością. Co może być tego powodem?


Wystarczy spojrzeć za okno lub na prognozy pogody - ile razy w te lato używałeś drogi Czytelniku parasola lub musiałem wziąć cieplejszy polar wychodząc z domu? Niestety polskie lato w tym roku jest bardzo kapryśne i duża ilość turystów na kierunek swoich wakacyjnych wojaży wybrała kraje, w których pogoda jest gwarantowana. Część osób przerywała swoje urlopy nad polskim morzem i decydowała się na wylot do Egiptu lub Hiszpanii na przykład, gdzie gwarancja dobrej opalenizny jest zdecydowania większa, a sama cena w porównaniu do wypoczynku nad Bałtykiem lub w górach nie razi, aż tak bardzo. Tak - z tego miejsca wypada pozdrowić polskich handlowców i hotelarzy, którzy kasują polskiego turystę dosłownie za wszystko w cenach nieporównywalnie większych, niż jakość oferowanych usług.

Kolejnego powodu można szukać w zamieszkach i protestach, które przetoczyły się przez destynacje wakacyjnych wypoczynków Polaków - wiele biur podróży ograniczyło swoje kontyngenty w hotelach, ograniczający tym samym ilość ofert wakacyjnego wypoczynku, które dostępne są w biurach podróży.


Co zatem zrobić? Nie radziłbym czekać na ofert last minute rodzinom z dziećmi - lepiej, będąc w takiej sytuacji, zarezerwować sobie wyjazd wcześniej i nie mieć obawy, że będzie potrzeba zostawienia najstarszego dziecka z babcią w Polsce, gdyż nie będzie dla niego już miejsca w samolocie. Można polować na popularne "lasty", jednak nie liczmy na kosmicznie wielkie rabaty, które w tym roku sięgają ledwie kolan zeszłorocznych upustów. A czy wymarzony hotel pojawi się w ofercie lastowej, jak to bywało w sezonie ubiegłorocznym? Może lepiej zawczasu już sprawdzić opinie dostępnych hoteli. 

Na szczęście nie jestem wróżką, więc całkiem możliwe, że uda Ci się drogi Czytelniku upolować, jakaś bardzo tanią i ciekawą ofertę "last minute", czego zarówno Tobie i jak sobie życzę. Zatem... enjoy wakacje!

Polecam również:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza