1 kwietnia 2011

Bibiela: Zatopiona kopalnia wśród tarnogórskich lasów

„W borach na tak zwanych pasiekach, 6 km na wschód od Miasteczka znajduje się zatopiona kopalnia rudy i kruszcu Bibiela.” - tak miejsce, któremu będzie poświęcony ten wpis – ukryte w lesie pozostałości po zatopionych kopalniach – opisuje najsłynniejszy  tarnogórski kronikarz Jan Nowak.

Piszę o tym miejscu celowo, gdyż jesteśmy już po pierwszych ciepłych dniach, a tym samym niektórzy mają już za sobą pierwsze dziesiątki przepedałowanych kilometrów, a opisywane miejsce jest idealne na wycieczki rowerowe. Z osobistego punktu widzenia uważam, że jest to jedno z ciekawszych miejsc w naszym powiecie. Historia tego miejsca w połączeniu z piętnem, jakie odcisnęła nam nim przyroda tworzą specyficzną otoczkę, a dzięki panu Dawidowi Szurgacz, który opracował leśną ścieżkę rowerową prowadzącą w ten rejon, może ono znowu tętnić życiem, lecz tym razem nie za sprawą górników, a turystów.


Na terenie tym, już w latach 1850 – 80 szukano rud żelaza lub też kruszców srebronośnych. W końcu się doszukano, a jak się okazało prawdopodobnie na tamte lata, były to jedne z największych pokładów rud żelaza. Skutkiem tego w 1889 roku wybudowano dwie kopalnie – kopalnie rudy cynkowo – ołowianej "Szczęście Flory" oraz kopalnie rudy "Bibiela".

 Zatopiona kopalnia Bibiela | Fot. Adrian Miraś

Kopalnie w czasach swego rozkwitu, którzy przypadał na początek XX wieku zatrudniały ponad 700 ludzi. Wydrążono 4 szyby "Neptun", "Nordsztern", "Glück Auf" oraz "Klemens", który to sięgał 60 metrów pod powierzchnie gruntu. Poprowadzono specjalnie nitkę kolei wąskotorowej do kopalń z Miasteczka Śląskiego przez Żyglin, aby móc wywozić urobek. Jednak przez cały okres swojej działalności, a było to niespełna 28 lat, kopalnie borykały się z dużym nadmiarem wody, która trzeba cały czas wypompowywać.

Sądny dzień dla kopalni przyszedł 17 czerwca 1917 roku, gdy to z górotworu, w okolicach godzin popołudniowych zaczęła wypływać ciemna woda. W czasie dwóch godzina wlewająca się w czeluście podziemnych korytarzy wodnista maź  zalała kopalnie, tak, że zalana była nawet główna droga dojazdowa. "Maszynistów, którzy do ostatnich chwili pilnowali maszyny, pędziła jeszcze blisko do powierzchni. W przeciągu dwóch godzin kopalnia była całkowicie zatopiona i wraz z nią wszystkie maszyny i kosztowne urządzenia górnicze – zatopił się milionowy skarb, zaś 700 górników straciło pracę. Ludzie twierdzili, że to kara Boża"  opisuje zatopienie kopalni Nowak.

Latem 1917 przystąpiono do osuszania kopalń, jednak nawet specjalnie na ten cel sprowadzona maszyna parowa z Gliwic nie pomogła. I może dobrze, bo dzięki temu mamy dziś urokliwie położone ruiny zabudowań, po które upomniała się przyroda wkomponowując je w swój krajobraz. Mamy malownicze jeziora, które doczekały się już swoich nazw jak np. "Morskiego Oka" lub "Staw Rybny", a urozmaicona rzeźba terenu i las świerkowo – sosnowy z domieszka grabów, buków i dębów oraz bogate runo leśne zachęcają do długich spacerów.

Zatopiona kopalnia Bibiela | Fot. Adrian Miraś

Najlepiej dojechać tam ścieżką rowerową, która pomarańczowym szlakiem poprowadzi nas przez opisywany teren. Opis ścieżki wraz z mapą możemy znaleźć tutaj. Można też dojechać w pobliże autem, w tym celu z Tarnowskich Gór musimy kierować się na Miasteczko Śląskie i dalej na Żyglin przez Imielów na Bibielę. Najlepiej odnaleźć znak pomarańczowej ścieżki rowerowej na drzewie, zaparkować auto na leśny parkingu i udać się spacerem na spotkanie z zalaną kopalnią.

Polecam również:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza