18 lipca 2011

Ruiny Zakładów Materiałów Ogniotrwałych w Rogoźniku nie tylko dla fanów Urban Exploration

Najpierw folwark, później cegielnia, a w końcu  Rogoźnickie Zakłady Materiałów Ogniotrwałych w Rogoźniku, gdyż tak brzmiała pełna nazwa kompleksu, który przyciąga do Rogoźnika miłośników postindustrializmu i nie tylko. Lubisz fotografię, odkrywanie, poznawanie? Jeśli tak, to miejsce może Cię zainteresować!

Nieczynny już kompleks pofabryczny, mimo, że nie jest tak okazały jak ogromne cegielnie lub inne dawne zakłady, a w dużej mierze został już całkowicie rozniesiony przez złomiarzy, to dalej kusi swoją tajemniczością, mnogością skrytek i miejsc, które aż proszą się o sfotografowanie, a także formą i... dostępnością. A gdy do tego dodamy, że kompleks jest zdewastowany, ale jeszcze nie zniszczony, to na prawdę warto wybrać się kiedyś do Rogoźnika na kilka godzin z aparatem w plecaku.


Historia obiektów, które przetrwały do naszych czasów, sięga XIX wieku, kiedy to posiadłość dworską nabyła Regina Cherlicka z przeznaczeniem na folwark. W dalszej kolei kompleks przejęło Towarzystwo Górniczo-Przemysłowe "Saturn", które utworzyło w nim cegielnię oraz szkółkę drzew owocowych.


To właśnie pozostałości dawnej cegielnie prezentują się najbardziej okazale i kuszą każdego, kto odwiedzi to miejsce. Jednak wracając do historii tego miejsca, to trzeba wspomnieć o Johanie Ficku, który w 1939 roku odkupił rozwiniętą już cegielnię od TGP "Saturn" z Czeladzi. Jednak jak to się miało często w tych latach wybuch II wojny światowej spowodował zamknięcie zakładu, aż do 1945 roku, kiedy to przedsiębiorstwo Ficka zostało znacjonalizowane i zmieniono jego funkcję.


Władza PRL postanowiła utworzyć w dawnej cegielni zakłady wytwarzające materiały ogniotrwałe, którym nadano nazwę  Rogoźnickie Zakłady Materiałów Ogniotrwałych w Rogoźniku. Przez lata zakłady te dawały pracę i utrzymanie okolicznym mieszkańcom na trwałe wpisując się już w historię tej miejscowości. I tutaj znowu historia zatacza jakże charakterystyczne koło - w czasach Polski Ludowej zakład kwitł, jednak po przemianach '89 roku nie wytrzymał on konkurencji i sytuacji gospodarczej, która została, skutkiem czego został on zamknięty.


W roku 2005 przystąpiono do jego rozbiórki, a w latach kolejnych zagospodarowano niektóre obiekty - postawiono m.in. anteny przekaźnikowe. Na szczęście nie tylko do zakładu jego rozbiórka została wstrzymana, dzięki czemu może on dziś być celem wypraw zainteresowanych osób. Do dziś zachowały się nie tylko dużych rozmiarów hale, w których słońce wpadające przez zakurzone szyby maluje fantazyjne cienie na ścianach, ale też dawne zsypy lub napisy i tabliczki ostrzegające o zachowaniu przepisów BHP podczas pracy.


Znajdziemy tam również coś dla lubiących coraz popularniejszą w Polsce grę GeoCaching - na terenie kompleksu ukryto jedną ze skrzynek. O jej szczegółach można przeczytać tutaj. Przy eksploracji kompleksu należy zachować ostrożność, gdyż miejscami stare ruiny rogoźnickiej Szamotowani, jak czasami nazywa się ten obiekt, grożą zawaleniem.

Polecam również:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza