Z polskim biurem podróży nie ma już szans, by wyjechać w maju lub czerwcu do Czarnobyla i ukraińskiego"ghost town", czyli miasta Prypeć. Wolne miejsca na wycieczki, w rejon największej katastrofy nuklearnej w dziejach świata, schodzą, jak przysłowiowe "ciepłe bułeczki". Jakie mamy możliwości wyjazdu tam? W jaki sposób najlepiej zorganizować sobie wyprawę? Czarnobyl przyciąga każdego roku setki turystów - nieprzypadkowo.
Jest to miejsca wyjątkowe - miejsce w którym przeplatają się losy tragicznej katastrofy nuklearnej, z dramatem tysięcy osób, które w ciągu niecałego dnia musiały opuścić swoje domy. Miejsce tajemnicze dalej osnute tajemnicą, choć zdawałoby się, że już wszystko na temat tragedii z 26 kwietnia 1986 roku powiedziano. Dokładnie 25 lat temu doszło do wybuchu wodoru w reaktorze jądrowym bloku nr 4, a skażeniu promieniotwórczemu uległ obszar od 125 000 do 146 000 km2 terenu na pograniczu Białorusi, Ukrainy i Rosji. Wyemitowana z uszkodzonego reaktora chmura radioaktywna rozprzestrzeniła się po całej Europie - efekcie skażenia ewakuowano i przesiedlono ponad 350 000 osób. W końcu jest to miejsce, które przez lata było niebezpieczne, do którego do dziś trzeba mieć specjalną przepustką, aby wjechać, a nawet jak nam się uda wjechać, to i tak kilkakrotnie będziemy sprawdzani na checkpointach przez żołnierzy.
